home      PGL PGL Lasy
Państwowe
  blog edukatora          blog leśniczego          skrzydlate myśli     

autor Rafał   data 2013-05-19

Na kaniowym szlaku

Witajcie Kochani

Przez kolejne dni przyjrzymy się bliżej kaniom. Zawsze miałem do nich wielki sentyment. Gdy stawiałem swoje pierwsze ornitologiczne kroki jednym z moich marzeń była obserwacja kani rudej a znalezienie sterówki  przyrównywałem do wygranej w loterii. Oczywiście po tylu latach dziwnie to brzmi, ale przecież z perspektywy dziecka świat wygląda inaczej.

Jednak przesłanki mojej oceny i przywiązania do kań się nigdy nie zmieniły. Dzisiaj nadal z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że kania wzbudza we mnie takie same emocje. Jak się okazuje nie jestem jedyny :)

Zaledwie tydzień temu wraz z grupą edukatorów wracaliśmy z kilkudniowych warsztatów. W autokarze jak to w autokarze zawsze jest wesoło. Zmęczenie jednak tak dawało mi się we znaki, że dość szybko zamknęły mi się oczy. Z krókiego aczkolwiek głębokiego snu wybudziły mnie okrzyki, dochodzące niczym z głębokiej studni: „Rafał! Kania!”. Nim zdążyłem się zorientować gdzie jestem i co się dzieje, kątem oka w szybie autokaru mignęła mi w odległości zaledwie kilkunastu metrów polująca kania ruda. Powoli poznawałem głosy moim znajomych. Kiwnąłem głową na znak potwierdzenia obserwacji po czym próbowałem dojść do siebie i uspokoić walące z przebudzenia serce. Moi przyjaciele zafascynowali byli kanią a wielu z nich nigdy nie widziało jej z tak bliska. To tylko potwierdza moje przypuszczenia. Kanie coś w sobie mają i zdecydowanie zwracają na siebie uwagę!

Rudy wachlarz

Skąd ten cały zachwyt? W moim odczuciu te ptaki to prawdziwe damy lasów i pól. Cechą charakterystyczną większości kań na świecie jest przepiękny długi ogon, często rozwidlony, z wyraźnym wcięciem pośrodku i ostrymi zewnętrznymi krawędziami. Taki układ spowodowany jest dłuższymi skrajnymi sterówkami i krótszymi środkowymi. Im większa różnica długości pomiędzy środkiem a skrajem tym oczywiście ogon będzie bardziej wcięty. Co więcej, barwa sterówek jest oszołamiająca. Kania ruda to jeden z najpiękniej wybarwionych gatunków Polski i Europy. W przypadku tak dużych ptaków, zwłaszcza szponiastych, rzadko zdarza się dominacja koloru pomarańczowo-rudego. Sama kania, jakby o tym wiedziała, stara się eksponować swój cudowny wachlarz niczym na pokazie. To bardzo charakterystyczne zachowanie, polegające na nieustannym manewrowaniu, skręcaniu to w lewo to w prawo ogonem, sprawia, że kanie rozpoznamy już z daleka  a naszą uwagę w pierwszej kolejności oczywiście przyciągną płomienne sterówki.

Ogon młodej kani rudej - w przeciwieństwie do osobników dorosłych u młodych kań sterówki są początkowo ciemniej zabarwione o mniej zróżnicowanym wcięciu. U dorosłych ptaków różnica między długością skrajnej sterówki a środkowej może wynieść nawet 10 cm. (fot. Rafał Śniegocki)

Niezwykle długi, wręcz nieproporcjonalny ogon w stosunku do reszty ciała to nie jedyna cecha charakterystyczna kań. Ich zgrabna, jaskółcza wręcz sylwetka to długie i mocno załamane w literę „M” skrzydła. Wygięcie nadgarstków jest tak duże, że właściwie kojarzy mi się tylko jeszcze z rybołowem. Kanie bardzo często zmieniają kierunek lotu, manewrując tuż nad ziemią. Załamanie skrzydeł i niezwykle ruchliwy ogon są wówczas cechami diagnostycznymi. W przypadku kani rudej dojdą do tego bijące wręcz po oczach jasne nasady lotek dłoniowych tworzące rozległe białe plamy na wierzchu i pod skrzydłami, kontrastujące z ciemnymi plamami nadgarstków.

Dookoła świata

W dzisiejszej, pierwszej odsłonie cyklu kaniowego pokusiłem się dla Was o specjalnie zestawienie. Wcielimy się przez chwilę w rolę odkrywców i przemierzymy świat w poszukiwaniu kań. Na szczęście nie ogranicza nas 80 dni z powieści Juliusza Verne a przede wszystkim wszystkie dostępne chwyty i środki są dozwolone.

Pozostając na Starym Kontynencie naszym punktem wyjścia, zwanym również punktem zero, będzie rzecz jasna kania ruda (Milvus milvus). Prócz niej w Polsce występuje jeszcze jeden gatunek – kania czarna (Milvus migrans). I tu, już na samym początku mam dla Was miłą niespodziankę. Wśród wszystkich kań na świecie to właśnie nasza ruda piękność jest największa! Jest powód do dumy? Jasne, że jest i to jaki! Rozpiętość skrzydeł naszej królowej to 143-171 cm a samego ogona 30-38 cm. Zależy z jakiego źródła informacji korzystamy, jednak średnią dla skrzydeł 160 cm możemy przyjąć za pewnik. Zatem skoro u nas jest największy przedstawiciel to gdzie szukać najmniejszego? Udajemy się zatem do Ameryki Południowej, gdzie żyje najmniejszy gatunek spokrewniony z kaniami a zarazem najmniejszy ptak drapieżny krainy neotropikalnej i najmniejszy ptak drapieżny z rodziny jastrzębiowatych na świecie. Sporo tych tytułów, prawda? Jego nazwa polska to jaszczurnik, angielska, świadcząca o przynależności do kań to Pearl Kite (kite – ang. kania). Jaszczurnik, co nie będzie zaskoczeniem żywi się głównie małymi jaszczurkami a jego wielkość to zaledwie 45-55 cm rozpiętości skrzydeł, przy długości ogona od 8 do 12 cm. Jaszczurnik raczej kani nie przypomina. Jego sylwetka z zaokrąglonym ogonem przywodzi na myśl małego sokoła.

Najbardziej upodobnione do naszej rodzimej kani są osobniki żyjące na Wyspie Św. Antoniego, najdalej na zachód położonej wyspie kontynentu Afrykańskiego, wchodzące w skład wysp Zielonego Przylądka. Jest to trzeci i zarazem ostatni po kani rudej i czarnej przedstawiciel rodzaju właściwego Milvus. Milvus fasciicauda, gdyż o niej mowa, jest też nieco mniejsza od swojej europejskiej kuzynki, a jej nazwa angielska Cape Verde Kite  oznacza dosłownie kanie z wysp Zielonego Przylądka (Cape Verde – ang. Republika Zielonego Przylądka).  Prócz Milvus milvus (kania ruda), Milvus migrans (kania czarna) i wspomnianej wyżej Milvus fasciicauda pozostałe kanie należą do odrębnych rodzajów.

Idąc zatem za ciosem postanowiłem poszukać kani z innego rodzaju, która jak najbardziej przypominałaby gatunek z rodzaju Milvus. Zadanie okazało się trudne. Szukałem posługując się kluczem zwierającym takie cechy jak zbliżoną wielkość, rude ubarwienie i długi ogon. Okazało się, że nasz Poszukiwany/ Poszukiwana znajduje się w sporej odległości od areału kani rudej. By do niego dotrzeć musimy wsiąść w samolot i udać się w kilkunasto godzinny lot - lecimy bowiem do krainy kangurów, dziobaków, kolczatek i oczywiście koali - Australii. Tam czeka już na nas Square-tailed Kite (Lephoictinia isura) oraz Black-breasted Kite (Hamirostra melanosternon).  Obydwa gatunki spełniają nasze wymogi z jednym małym wyjątkiem. Najbliżej ideału jest Square-tailed Kite, co w dosłownym tłumaczeniu oznacza kanię o wyrównanym ogonie (to właśnie ten wyjątek). Mimo, iż jej ogon rozszerza się w wachlarz ścięty po bokach, to długie krańcowe sterówki są w idealnie prostej linii ze sterówkami środkowymi, przez co nie ma charakterystycznego wcięcia. Te dwa australijskie gatunki należą do ptaków endemicznych i pod względem systematycznym są bardzo blisko spokrewnione z naszymi kaniami, dlatego zaliczamy je do tzw. true kites, czyli kań właściwych. Do tej samej grupy należą występujące w Polsce kania ruda i czarna.

Postanowiłem zatem pójść krok dalej i poszukać kań o typowo rozwidlonym ogonie, z głębokim wcięciem (z ang. forked tail). Pakujemy zatem nasz plecak i z Australii wyruszamy na kolejny kontynent. Wracamy bowiem do Ameryki Południowej, by podziwiać niezwykłą, wspaniałą, fascynującą Swallow-tailed Kite (Elanoides forficatus). Ta kania to uosobienie gracji i piękna, kojarzona jest z niezwykłymi popisami akrobatycznymi wykonywanymi podczas lotów tokowych. Jej powietrzny taniec oparty jest na nagłych zwrotach w powietrzu, podczas których nurkuje z wysokości 90 metrów nad ziemią, by wyhamować tuż przed czubkami tropikalnych drzew. Podobne akrobatyczne zachowanie przejawiają nasze kanie, tylko oczywiście z dużo mniejszym rozmachem i hałasem.  Nazywana jest jaskółką od angielskiego swallow, przy rozpiętości skrzydeł powyżej 120 cm ma najgłębiej wcięty ogon ze wszystkich kań na naszej Planecie. Unikalny wygląd, niczym dobrze skrojony frak w kolorach czerni i bieli nadaje jej dostojności i ulotności. Przypomina gigantyczną jaskółkę, z białą głową i spodem ciała, kontrastującym z czarnymi sterówkami i lotkami. Wierzch z kolei mieni się w metalicznym zielono-błękitnym odcieniu. Uroku dodaje pomarańczowo-czerwona tęczówka. Długość skrajnych sterówek kani rudej i jaskólaka (polska nazwa) jest niemal identyczna, lecz musimy pamiętać, że jaskólak jest mniejszy, przez co proporcjonalnie ogon wydaje się dłuższy. Jak na „jaskółkę” przystało jego głównym pożywieniem są owady, pasikoniki, szarańcze, ważki i chrząszcze, które łapie w locie. Jest przy tym kanią niezwykle towarzyską i często można zobaczyć osobniki polujące obok siebie. Społeczne relacje są również charakterystyczne dla naszych rodzimych kań, które potrafią gniazdować podobnie jak jaskólak, w odległości zaledwie kilkuset metrów od siebie. Jaskólak należy do grupy kań nazwanej atypical kites, czyli po prostu kań nietypowych.

Jaskólak to prawdziwa jaskółka wśród kań (od góry po lewej). Nieco niżej po prawej jaszczurnik - najmniejszy ptak szponiasty z jastrzębiowatych na świecie. Źródło: James Ferguson-Lees "Raptors of the World"

Miniaturką Jaskólaka, lecz całą białą od spodu jest Scissor-tailed Kite (Chelictinia riocourii), czyli dosłownie tłumacząc kania o nożycowym ogonie. Po kani rudej i jaskólaku to trzeci i ostatni już gatunek kani na świecie o wyraźnie wciętym ogonie. W przeciwieństwie do związanego z terenami podmokłymi Ameryki Południowej jakólaka nasza nożycowa kania żyje na półpustyniach i sawannach Afryki Środkowej, żywiąc się jaszczurkami, małymi wężami i czasami gryzoniami. Zalicza się ją do tzw. white-tailed kites, czyli kań o białych ogonach. W tej grupie znajduje się również wspomniany na początku jaszczurnik oraz 4 inne gatunki, należące do rodzaju Elanus. To bardzo wyjątkowe kanie o iście diabolicznym spojrzeniu, które nadaje im czerwona tęczówka ostro kontrastująca z białym upierzeniem.

W grupie kań o białych ogonach mamy reprezentację całego globu – White-tailed Kite (Elanus leucurus) w Ameryce Południowej, Australian Black-shouldered Kite (Elanus axillaris) w Australii oraz najbardziej rozpowszechniony Black-shouldered Kite (Elanus caeruleus). Ten ostatni zwany kaniukiem nie jest nam aż tak odległy. Pomimo, iż główna populacja znajduje się w Afryce i Indonezji to możemy go spotkać również na naszym Kontynencie. Tym samym, jest to trzeci i ostatni po kani rudej i czarnej gatunek występujący w Europie  (głównie w południowej Portugalii, zachodniej i północnej Hiszpanii oraz południowo-zachodniej Francji). Czy spotkano kiedyś kaniuka w Polsce? Odpowiedź brzmi tak, kaniuk został stwierdzony, oczywiście jako przelotny. Pod względem jadłospisu możemy go przyrównać do pustułki, gdyż podobnie jak ona często zawisa w powietrzu 10-60 metrów nad ziemią po czy obniża pułap, by ostatecznie uderzyć na ofiarę. Poluje na małe ssaki, zwłaszcza gryzonie do 90 gram masy ciała. Sam mierzy sobie do 90 cm rozpiętości skrzydeł. Bardzo ciekawym zachowaniem kaniuka podczas przesiadywania jest energiczne podnoszenie ogona do góry oraz jego powolne opuszczanie. Przy tej dziwnej czynności opuszcza nieco skrzydła. Jest to związane z zachowaniem społecznym i komunikowaniem. 

Podsumowując na całym świecie mamy tylko 3 kanie o widełkowanym ogonie. Należy jednak do tej grupy dodać co najmniej 3 inne gatunki, u których występuje lekkie zagłębienie w linii sterówek, lecz zauważalne w terenie. Do tej grupy (notched tailed kites) zaliczamy np. kanię czarną

Za kolejny punkt honoru przyjąłem sobie wyszukanie najbardziej nietypowej kani na świecie. Mój wybór padł na  tzw. ślimakojady. Ich przynależność do kań jest w dalszym ciągu weryfikowana, jednak nie mogłem ich pominąć w naszym zestawieniu, tym bardziej w takiej kategorii dziwaków. W zasadzie z cech morfologicznych do kań nie pasują. Zaokrąglone skrzydła i ogon oraz duży i bardzo zakrzywiony, haczykowaty dziób świadczą już o specjalizacji pokarmowej tej dziwnej grupy. Snail Kite oraz Slender-billed Kite należą do rodzaju Rostrhamus i są jego jedynymi przedstawicielami, żyjącymi w Ameryce Południowej. Ich wyspecjalizowany dziób służy do wydłubywania ślimaków słodkowodnych, zwłaszcza z rodzaju Pomacea i Marisa oraz krabów. Niskim lotem na wysokości od 2 do 8 metrów na ziemią, patrolują bagna po czym podbierają wypatrzone ślimaki z niskiej roślinności lub z powierzchni płytkiej wody. Łapanie często odbywa się jedną nogą, kanie unikają tym samym zamoczenia. Po złapaniu od razu przenoszą ślimaka do dzioba, przy czym wszystkie muszle bez gospodarza są natychmiast wyrzucane. Zdobycz zabierają w swoje ulubione miejsce – na gałąź, słupek, w krzaki lub nawet do pobliskich gniazd i platform zbudowanych przez ptaki wodne. W takiej „stołówce” odbywa się prawdziwa uczta z owoców morza. Haczykowatym zakończeniem górnej części dzioba przecinają mięsień ślimaka. Muszla pozostawiona jest jednak w całości, dlatego stołówki obfitują w setki takich pozostałości – łatwo je wypatrzeć. Jak na prawdziwą kanię przystało, i to chyba jedyna cecha, która jest wspólna z pozostałymi kuzynami z dalekiego świata, nasz ślimakożerca jest w stanie odbierać pokarm innym ptakom, w tym od największego pogromcy ślimaków – bekaśnicy (Aramus guarauna).

To już wszystko kochani o kaniach w ujęciu globalnym. Łącznie na całym świecie naliczyłem 22 gatunki kań (nie uwzględniając podgatunków). Myślę, że warto jeszcze zapamiętać, że najbardziej rozpowszechnioną kanią na Ziemi jest nasza kania czarna. Jej areał lęgowy obejmuje Europę, Azję, Afrykę a nawet Australię. Jest uważana za najpowszechniej występującego drapieżnika świata, której teren lęgowy pokrywa blisko 65-70 milionów kilometrów w ponad 100 krajach na czterech kontynentach. To naprawdę imponujące liczby. Jej przeciwieństwem są gatunki endemiczne, czyli występujące tylko na jednym obszarze, np. kania z wysp Zielonego Przylądka (łącznie obszar występowania ok. 2 200 km2), Scissor-tailed kite, występująca w wąskim pasie Środkowej Afryki czy kania z Mississippi (1,5 miliona km2). W tej klasyfikacji przodują również endemiczne kanie z Australii (Square-tailed kite zajmuje obszar zaledwie 100 km2).

Dla ciekawskich poniżej mała ściąga, podsumowująca naszą podróż w poszukiwaniu kań:

Projekt: Rafał Śniegocki

Accipitridae: True Kites

- Snail Kite (Rostrhamus sociabilis)

- Slender-billed Kite (Rostrhamus hamatus)

- Double-toothed Kite (Harpagus bidentatus)

- Rufous-thighed Kite (Harpagus diodon)

-Plumbeous Kite (Ictinia plumbea)

- Mississippi Kite (Ictinia mississippiensis)

- Square-tailed Kite (Lophoictinia isura)

- Black-breasted Kite (Hamirostra melanosternon)

- Red Kite (Milvus milvus)

- Cape Verde Kite (Milvus fasciicauda)

- Black Kite (Milvus migrans)

- Whistling Kite (Haliastur sphenurus)

- Brahminy Kite (Haliastur indus)

 

Accipitridae: White-tailed Kites

- Pearl Kite (Gampsonyx swainsonii)

- White-tailed Kite (Elanus leucurus)

- Black-shouldered Kite (Elanus caeruleus)

- Australian Black-shouldered Kite (Elanus axillaris)

- Letter-winged Kite (Elanus scriptus)

- Scissor-tailed Kite (Chelictinia riocourii)

 

Accipitridae: Atypical Kites

- Grey-headed Kite (Leptodon cayanensis)

- Forbes’s Kite (Leptodon forbesi)

- Hook-billed Kite (Chondrohierax uncinatus)

- Swallow-tailed Kite (Elanoides forficatus)

 

PS. Dzisiejszy wpis dedykuję najwspanialszej ekipie edukacyjnej na świecie, z którą przyszło mi spędzić kilka fantastycznych majowych dni. Kinga, Aga, Karolina, Lidka, Gosia, Piotrek, Tomek - DZIĘKUJE! Za to przebudzenie na kanie też! :)

Rafał

 

 

Komentarze (3)

t.witczak 20.05.2013 15:12:53
Potwierdzam, kania była i szybka i piekna

~Andy. 30.05.2013 10:36:33
Rzeczywiście, kanie to przepiękne a do do tego ciekawskie ptaki... Jestem modelarzem i często gdy latam na pobliskim modelarskim \"polowym lotnisku\" podlatują w pobliże modelu właśnie kanie, jakby chciały sprawdzić, co to za intruz pojawił się na \"ich powietrznym podwórku\". Często latają w \"kilkuptakowej\" grupie, czasem się wzbijają się prawie do podstaw chmur, jakby po prostu wybrały się trochę polatać dla przyjemności....

Rafał 03.06.2013 14:50:22
\"Andy\", Bardzo dziękuje Tobie za komentarz i podzielenie się swoimi obserwacjami. To naprawdę niezwykłe, nie słyszałem wcześniej o takich zdarzeniach. Czasami piloci szybowców opowiadali o spotkaniach z ptakami szponiastymi jednak zachowanie kań w stosunku do Twoich modeli musiało przysporzyć Tobie ogromnej frajdy z obserwacji. Pozdrawiam Ciebie serdecznie. Rafał

Dodaj komentarz

Wpisz swoje imię
Twój komentarz
Wpisz kod z obrazka   
Zdjęcie CAPTCHA Odśwież obrazek

LOGIN

 

Archiwum

2011 (69)
2012 (61)
2013 (48)
styczeń (5)
luty (4)
marzec (7)
kwiecień (4)
maj (4)
czerwiec (5)
lipiec (5)
sierpień (4)
wrzesień (3)
październik (3)
listopad (4)
2014 (4)
Kanał RSS - nowy

 
 
Serwisy internetowe Lasów Państwowych wykorzystują pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub wykorzystanie.
Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
Akceptuję politykę prywatności
zamknij