home      PGL PGL Lasy
Państwowe
  blog edukatora          blog leśniczego          skrzydlate myśli     

autor Rafał   data 2012-08-31

Wakacje - Bieszczady!

Cześć!

Nie wiem czy wiecie ale dziś jest międzynarodowy dzień bloga! Więc grzechem by było nie dodać w takie święto wpisu. Jeszcze wczoraj byłoby to niemożliwe, gdyż ostatnie dni spędziłem poza zasięgiem sieci komórkowych. Swoją drogą to niezwykłe uczucie towarzyszące człowiekowi, gdy spogląda na komórkę z nadzieją na sygnał jest naprawdę bezcenne. Życie bez smartfonów, tabletów, ipodów i innych tego typu uzależniaczy jest w dzisiejszych czasach prawie niemożliwe. Tylko brak zasięgu może spowodować, że nie spoglądamy nerwowo na mały ekranik, że nie sprawdzamy e-maili, nie gonią nas sprawy służbowe itp itd. I mnie taki brak zasięgu, przyznam się Wam szczerze, bardzo odpowiadał. Może tylko poza możliwością napisana do Was. Czas zaczał inaczej płynąć, mogłem skupić się dokładnie na tym co działo się wokół mnie i odpocząć, odetchnąć, zrelaksować się w bieszczadzkiej krainie zapomnienia.

Powrót w Bieszczady był dla mnie naprawdę ważnym wyjazdem, na który czekałem z utęsknieniem. Ostatni raz byłem w tych pięknych lasach zimą ubiegłego roku podczas pamiętnej sowiej akcji "Bubobory". Wspólnie z innymi ornitologami prowadziliśmy wówczas dla leśników szkolenia warsztatowe i nocne nasłuchy sów. Tym razem mój przyjazd zaplanowałem na koniec lata a jego celem był tylko i wyłącznie czynny wypoczynek z lornetką w dłoni.

Bieszczady są piękne o każdej porze roku. Na zdjęciu charakterystyczny dla tych gór widok na Połoniny.

Niestety o samotność w Bieszczadach coraz trudniej, W pełni sezonu wakacyjnego główne trasy turystyczne na Połoninę Caryńską, Wetlińską, Tarnicę czy Halicz przypominają niemalże pochód nad Morskie Oko w Zakopanym. Pod koniec sierpnia na szczęście jest już naprawdę dużo lepiej i można odetchnąć tymi górami. Prócz znanych tras lubie się zapuścić w mniej znane i uczęszczane miejsca. Najbardziej urokliwy jest dla mnie szlak graniczny. Można wejść na niego w Cisnej czy w Wetlinie. Narodny Park Poloniny po stronie słowackiej czy Użański Park Narodowy po stronie ukraińskiej dostarcząją niezapomnianych widoków. Oczywiście cała zaleta szlaku granicznego polega na tym, iż z jednej strony roztacza się przepiękny widok na góry u naszych sąsiadów a z drugiej strony na nasze cudne Połoniny, Szeroki Wierch z Tarnicą i Haliczem czy Bukowe Berdo.

Świetny pomysł Słowaków na przedstawienie panoramy z opisem pasm górskich i szczytów (platforma widokowa na szlaku granicznym). Szkoda, że po polskiej stronie Parku Narodowego takich pomysłów brak.

Najmilej z mojej wycieczki będę jednak wspomniał szlak turystyczny prowadzący przez Dział, od Wetliny po wejście na Małą i Wielką Rawkę. Z niego również roztacza się cudowny widok na polskie, słowackie i ukraińskie pasma. A co najważniejsze, szlak ten jest mało uczęszczany i prowadzi nas przez lasy bukowo-jodłowe z urokliwymi polankami na szczytach, obrośniętymi zewsząd jagodzinami. Widok zapierał dech w piersiach. Podczas leśnych przepraw pilnie wypatrywałem charakterystycznych dla tych lasów owadów. Bardzo już rzadkiej i pięknej nadobnicy alpejskiej, związanej ze starymi bukami czy biegaczy: zielonego i zielonozłotego. Niestety jesień daje już o sobie znać i próżno było wypatrywać tych pięknych chrząszczy.

Jeden z ostatnich motyli tego lata. Ta samica mieniaka tęczowca przyleciała już ostatkiem sił na sam szczyt najwyższego pasma w Bieszczadach - Tarnicy (1346 m). Być może był to jej ostatni lot.

Mimo, iż drzewa liściaste zachowały jeszcze swoje letnie barwy to w powietrzu było już czuć jesień, zwłaszcza w mrocznych bukowych lasach. O schyłku lata dawały znać, szczególnie na nasłonecznionych połoninach motyle. Takie rarytasy jak mieniaki i pokłonniki o tej porze roku kończą już swój żywot. Próżno było również wypatrywać pięknych pazi: królowej i żeglarza. Natomiast co jakiś czas na szlaku mignęła rusałka admirał, pawik czy pokrzywnik. Te gatunki latają najdłużej, do wczesnej jesieni.

Spragniona soli mineralnych i wilgoci rusałka pokrzywnik co jakiś czas przylatywała do mojej koszulki i zlizywała pot z rąk. O tym jak bardzo byłem mokry, wspinając się stromymi podejściami nie muszę Was zatem przekonywać. Wystarczy spojrzeć na spijającego pokrzywnika!

Ostatnie kwiaty bieszczadzkiego lata

Oczywiście najciekawsze informacje zostawiłem sobie na koniec. Schyłek sierpnia to dość dzwiny okres na obserwacje ptaków. Wszystkie gatunki są już po sezonie lęgowym, część zaczęła jesienną migrację, inne dopiero się do niej przygotowują. Bieszczadzkie pasma położone są akurat na trasie migracji moich ulubionych ptaków szponiastych i bocianów. Kilka z nich udało mi się zaobserwować. Na szlaku granicznym wypatrzyłem udające w kierunku Słowacji błotniaki i bociany czarne. Jednak największe wrażenie zrobiły na mnie oczywiście orliki.

Orlik krzykliwy jest w Bieszczadach gatunkiem często spotykanym, niektórzy powiadają, że częściej niż myszołów. Ten piękny ptak należy do orłów właściwych (Aquila). Na zdjęciu moje orlikowe spotkanie oko w oko w miejscowości Krzywe.

Prócz orlików, bocianów i błotniaków na samych szczytach Tarnicy i Wielkiej Rawki, można było podziwiać majestatycznie szybujące pustułki. Nie zabrakło też wszędobylskich kruków czy bardzo już rzadkich orzechówek. Spotkania z orzechówkami niestety nie uwieczniłem na zdjęciu, gdyż krążyły bardzo wysoko a rozpoznać je mogłem tylko po charakterystycznych białych końcówkach sterówek i sójkowatej sylwetce.

Ponieważ mieszkałem w malowniczo położonej miejscowości Krzywe, tuż pod pasmem granicznym, nie mogłem sobie odmówić sowich nasłuchów. Sowy przejawiają aktywność głosową dwa razy do roku, na jesień, gdy wstępnie zajmują swoje rewiry lęgowe oraz w marcu-kwietniu, gdy szukają partnerów i łączą się w pary. Jesień co prawda jeszcze nie nadeszła ale zimne wieczory i bezchmurne księżycowe noce dobrze rokowały. I rzeczywiście, puszczyki zwyczajne odzywały się swoim charakterystycznym godowym głosem. Od razu napłynęło mi mnóstwo wspomnień z Buboborów... Niestety na puszczyka uralskiego było jeszcze trochę za wcześnie.

Bieszczadzkie noce gwarantują niezapomniane wrażenia, gdy każdy szeleszczący jeż sprawia wrażenie wielkości niedźwiedzia a wyjące do księżyca wilki zdają się czaić za naszymi plecami....

Bieszczady są urokliwym miejscem, w którym każdy przyrodnik znajdzie coś dla siebie. Dla mnie jedynym minusem jest Park Narodowy, którego główny cel - a więc edukacja i ochrona przyrody nie jest spełniony. Na szlakach i szczytach brak tablic informacyjnych czy edukacyjnych a umieszczone co jakiś czas malutkie tabliczki z numerem rośliny, dostępnej gdzieś w katalogu, który musimy dodatkowo kupić absolutnie nic nam nie mówią. Dla mnie jest to olbrzymie rozczarowanie, gdyż taki potencjał jest w taki prosty sposób marnotrawiony.  A można by było przekazać treści przyrodnicze czy kulturowe, opowiedzieć dlaczego Bieszczady są tak wyjątkowe dla tych czy innych gatunków.

W dodatku na każdy szlak pobierane są od nas opłaty i to często bez ładu i składu, np. w zależności od wyboru szlaku prowadzącego na tą samą górę opłata jest inna, plus olbrzymie kwoty pobierane na parkingach. Gdy zamierzamy codziennie chodzić po parkowych szlakach robi się nam naprawdę spory wydatek. Sama idea pobierania opłat byłaby słuszna, gdyby coś z niej było a tu... za widoki trzeba płacić, ale co w zamian drodzy Państwo z Parku Narodowego?

Dlatego powiem Wam szczerze, że gdy nie muszę, to wybieram szlaki poza Parkiem Narodowym, wyposażony w dobrą mapę odkrywam i obserwuję gatunki, których w Parku próżno szukać. Z pewnością wrócę tu za rok, uzbrojony jak zawsze w siatki entomologiczne i lornetki :) To miejsce przyciąga mnie jak magnes i na długo pozostaje w mojej pamięci.

Urokliwe i zadbane gospodarstwo agroturystyczne w Krzywym - moja baza wypadowa.

Widok z okna o poranku.

Wędrowiec po przejściach... a raczej po wejściach, na Tarnicę! :)

hmm... :) Fotografia w Bieszczadach...

Za górami góry, a za nimi góry i góry... Kiedyś je przejdę :)

A gdy już sił braknie, zawsze pozostaje wąskotorowa kolejka bieszczadzka. Kursuje w dwóch kierunkach, na Przysłup i na Balnicę. Zdecydowanie polecam kurs na Balnicę, który jest bardziej malowniczy i "dziki".

Komentarze (2)

~Anka 03.09.2012 13:23:28
W innych parkach narodowych dokładnie ten sam problem - opłaty, albo ich brak. Szkoda, że nie można kupić czegoś w rodzaju karnetu, który pozwalałby na wejście do każdego PN w Polsce.

Jarek 03.09.2012 22:38:58
są karnety ale na ileśtam wejść do jednego PN, np. tatrzańskiego gdzie za 1 dzień osoba dorosła płaci 4 zł. A co w zamian? Sprawdźcie sami... Dlatego od lat wybieram słowackie Tatry, niestety, choć uważam się za patriotę... W Bieszczadach grupę moich leśników prowadził parkowiec jako przewodnik i kazał nam bulić za wstep do lasu bo jakże inaczej, honorowo nie pisaliśmy prośby do Pana Dyrektora...

Dodaj komentarz

Wpisz swoje imię
Twój komentarz
Wpisz kod z obrazka   
Zdjęcie CAPTCHA Odśwież obrazek

LOGIN

 

Archiwum

2011 (69)
2012 (61)
styczeń (5)
luty (4)
marzec (4)
kwiecień (5)
maj (5)
czerwiec (4)
lipiec (5)
sierpień (4)
wrzesień (5)
październik (8)
listopad (7)
grudzień (5)
2013 (48)
2014 (4)
Kanał RSS - nowy

 
 
Serwisy internetowe Lasów Państwowych wykorzystują pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub wykorzystanie.
Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
Akceptuję politykę prywatności
zamknij