home      PGL PGL Lasy
Państwowe
  blog edukatora          blog leśniczego          skrzydlate myśli     

autor Rafał   data 2012-07-23

Wakacje full color. F16 Lodowy ptak

Naszego dzisiejszego bohatera z pewnością do myśliwca F16 można przyrównać. Błękitne, metaliczne ubarwienie i zwarta, krępa sylwetka, sprawia wrażenie, że mamy do czynienia z ptakiem ze stali. Mowa o zimorodku (Alcedo atthis), drugim przedstawicielu rzędu kraskowych (Coraciiformes).

Moje pierwsze spotkanie z zimorodkiem przeżyłem dobrych kilkanaście lat temu. I jak to z pierwszymi spotkaniami bywa to właśnie ono zapadło mi w pamięć najbardziej. Co ciekawe, nie było to wcale na odludziu, z dala od zgiełku miasta, tylko wręcz przeciwnie – w Poznaniu. Jechałem na rowerze jesienną porą wzdłuż jeziora Rusałka i kątem oka zauważyłem jak równolegle do mnie mknie nad błękitną taflą niezwykle opalizujący ptak. Właściwie o pomyłce nie było mowy, to był zimorodek jak go Pan Bóg widział. Próbowałem dogonić to zjawisko, odszukać, ale moje wysiłki były daremne. Zimorodek przepadł jak kamień w wodę, albo, w tym konkretnym wypadku można by rzec… jak zimorodek w wodę.  Jak się później dowiedziałem na sekcji ornitologicznej mojej uczelni, zimorodki w Poznaniu były już spotykane, jednak ich widok zawsze należy do rzadkości.

A to głównie z powodu ich doskonałego kamuflażu podczas sezonu lęgowego. Mimo tak lśniących barw siedzącego zimorodka wśród nadbrzeżnej roślinności dość trudno wypatrzeć, chyba że z kajaku. O spotkanie oko w oko dużo łatwiej zimową porą. Gdy liści na drzewach i krzewach brak, zimorodek przyciąga uwagę swoimi niezwykłymi jak na tę porę roku barwami. Dlatego dawniej wierzono, że gatunek ten rozmnaża się właśnie zimą, gdy był najczęściej spotykany. Zimorodek, czyli rodzący się zimą… tak właśnie dawniej wierzono. Oczywiście nie jest to prawda, mimo to polska nazwa gatunkowa pozostała niezmieniona.

Zimorodek, czyli rodzący się zimą. Tak kiedyś wierzono! (fot. Antoni Kasprzak)

Powodem całego zamieszania jest zimująca w kraju część populacji. Osiadłe są w większości osobniki dorosłe. Młode, zwłaszcza ze wschodnich zakątków kraju mogą przemieszczać się w cieplejsze rejony na południe i zachód Europy. To wyjątek, gdyż pozostałe gatunki z rzędu kraskowych, a więc żołna, kraska i dudek, odlatują na zimowiska do ciepłych krajów, głównie Afryki. Zimorodki jednak zostają, co niestety w wielu przypadkach kończy się dla nich tragicznie. Śmiertelność młodych w pierwszym roku życia jest niezwykle wysoka i wynosi blisko 80%. Wskaźnik dla ptaków dorosłych bywa porównywalny, w zależności od warunków zimowych. Podczas srogich zim, gdy zamarzają wody, ptaki nie mają gdzie zdobywać pokarmu i umierają z głodu. Drugą przyczyną śmierci są z kolei utopienia, co z kolei może brzmieć trochę dziwnie jak na tak wyspecjalizowanego ptaka. Nie zapominajmy jednak, że młodym brak doświadczenia i nie wszystkie tę trudną próbę przeżywają.

Obecnie liczebność zimorodka w Polsce szacuje się na około 2,6-6 tys. par, co klasyfikuje ten gatunek jako nieliczny, a w niektórych rejonach kraju bardzo nieliczny.

Ziemiorodek

Spokojnie Kochani, nie przejęzyczyłem się. Ten akapit celowo nazwałem po prostu „ziemiorodek”., gdyż jedna z hipotez zakłada, że właśnie tak brzmiała pierwotna polska nazwa tego gatunku. A wszystko za sprawą gniazd, które w tym wypadku budowane są w ziemi i mają kształt nor. Czy potraficie wymienić inne gatunki ptaków, które zakładają gniazda w ziemi? Spieszę z pomocą, rzecz nie jest trudna do zapamiętania, gdyż są tylko 3 takie gatunki łącznie z naszym zimorodkiem. To żołna, o której niebawem będziemy pisać oraz jaskółka brzegówka.

Mimo pozornych podobieństw nora zimorodka jest tak charakterystyczna, że nie sposób jej pomylić z pozostałymi gatunkami. Jej wlot ma kształt owalny, zbliżony nawet do gruszki o dłuższej średnicy w pionie od 6-10 cm. W przeciwieństwie do niego otwór nory brzegówki jest elipsoidalny o dłuższej średnicy w poziomie a otwór nory żołny jest okrągły.

O tym, że nora jest zajęta świadczy przede wszystkim obielenie wlotu odchodami a także duże ich nagromadzenie w promieniu 2-3 metrów od niej. Znajdziemy tam również porozrzucane skorupki jaj. Niezbitym dowodem, że gospodarze są w domu świadczą również dwa rowki równolegle biegnące po podłożu od wlotu do wnętrza nory. To nic innego jak wydeptany przez ptaki szlak, po którym się poruszają. Jeśli targają nami jeszcze wątpliwości czy coś w norze siedzi pozostaje tylko jedno – zmysł powonienia! W końcowych stadiach lęgu z nory wydobywa się rybi fetor. Gwarantuje, że nikt nie pozostanie na niego obojętnym.

Gdy się dobrze rozejrzymy z pewnością zauważymy w pobliżu nory rzucającą się w oczy eksponowaną gałąź czy uschnięte drzewo. To dobry punkt obserwacyjny dla zimorodków, który może również służyć jako czatownia. Ptaki przeważnie tam przesiadują a śladami ich bytnością są chociażby wypluwki, czyli niestrawione resztki pokarmu. Gdybyśmy przeprowadzili ich analizę, rodem z serialu „CSI kryminalne zagadki…”, z pewnością odkrylibyśmy pod mikroskopem a nawet gołym okiem resztki łusek, ości, chitynowych pancerzyków owadów a nawet małych raków. Na tej podstawie moglibyśmy potwierdzić hipotezę, co też nasz osobnik zjadł na śniadanie. Jednak o tym opowiemy sobie szczegółowo za chwilę.

Nie wyjaśniłem Wam jeszcze gdzie takie norki są budowane. Przede wszystkim we wszelkiego typu zalesionych skarpach i burtach brzegowych w bezpośrednim sąsiedztwie wody. Zazwyczaj są to wolno płynące rzeki, jeziora, o bardzo czystej, przejrzystej wodzie, obfitującej w niewielkich rozmiarów ryby. Warunkiem wygrzebania takiej ziemnej norki, którą, co należy podkreślić zimorodek drąży „własnoręcznie”,  jest odpowiednie nachylenie stoku. W tym wypadku musi byś bardzo strome. Drugim czynnikiem jest odpowiednie podłoże, a w zasadzie jego gęstość. Zimorodki lubią kopać w gruntach piaszczystych, bądź piaszczysto-gliniastych, rzadziej ptaki kuszą się na drążenie norki w glebach próchniczych.

Lśniący lazurowy grzbiet i ogon, ciemniejsze granatowe skrzydła, pomarańczowy brzuch i policzek - to cechy diagnostyczne jednego z najbarwniejszych ptaków Polski. Na zdjęciu samiczka, która różni się od samca pomarańczową nasadą dzioba. (fot. Antoni Kasprzak)

Jak się okazało niezwykle ważna jest również ekspozycja, czyli wystawa norki na konkretny kierunek świata. Zdecydowana większość par preferuje kierunki północne, co może mieć związek z intensywnością działania czynników erozyjnych (nasłonecznienie, wiatr, opady). Wylot norki na południe czy wschód zdarza się bardzo rzadko. Zawsze mnie zastanawiały takie analizy danych. Jak bardzo zadziwiające jest to, że ptaki biorą pod uwagę tyle czynników, które nigdy by nam do głowy nie przyszły. Choć z drugiej strony, gdy budujemy własne domy, też chcielibyśmy by stały w ładnym otoczeniu i trwały jak najdłużej, ciesząc się ich wygodą.

Pozostając w klimatach inżynieryjnych kilka informacji na temat wymiarów tych niezwykłych domów. Ptaki wybierają na założenie norki skarpy o powierzchni większej niż 1-2 m². Gniazdo umieszczone jest w jej górnej części, przeważnie jednak nie wyżej niż 3 metry od podłoża. Dużo częściej spotyka się nory nisko wydrążone, od pół do jednego metra nad lustrem wody. Na końcu nory, która ma średnią długość 1 metra ptaki budują komorę lęgową. To rozszerzona część tunelu, nieco zagłębiona, wysłana ościami ryb. Tam samiczka składa jaja bezpośrednio na wyściółkę. Jeśli nic złego się nie wydarzy te same nory mogą być przez ptaki zajmowane przez wiele sezonów. Nie wszystkie z gniazd są jednak tak dobrze widoczne. Część z nich jest zamaskowana nawisem z roślinności zielnej, inne zaś są wydrążone pomiędzy korzeniami drzew. Niestety, między innymi ze względu na regulację rzek, coraz mniej jest dogodnych, odsłoniętych od roślinności stromych skarp, które zimorodki mogłyby zasiedlić.

Rozmnażać, rozmnażać, rozmnażać….

Zimorodki jak na tak niewielkie ptaki przystało (długość ciała 17-19,5 cm) mają klasyczną strategię rozrodczą. W skrócie mówiąc… rozmnażać się na potęgę. Jest to jakby zrozumiałe, biorąc pod uwagę olbrzymi wskaźnik śmiertelności młodych i dorosłych, związany z warunkami atmosferycznymi jak i wybranym zawodem nurka. Jest jednak coś w tej strategii niezwykle charakterystycznego tylko dla tego gatunku. Zimorodki potrafią prowadzić dwa lęgi jednocześnie! Gdy młode z pierwszego lęgu są już wystarczająco duże, samiczka zasiedla kolejną norę, a samiec w tym czasie donosi pokarm zarówno młodym z pierwszego lęgu jak i samiczce wysiadującej kolejne jaja. Zdarzają się również trzecie lęgi ale to już niezwykle rzadko. Natomiast badania wykazały, że drugie lęgi są powszechne w kilkudziesięciu procentach par (średnio ponad 50%). Zatem zjawisko jest naprawdę interesujące. Również po niepowodzeniu, spowodowanym np. zniszczeniem lęgu, zimorodki się nie poddają i niemalże natychmiast przystępują do kolejnych lęgów nawet na tej samej skarpie.

Zniesienie liczy sobie średnio 5-7 jaj, najczęściej jednak jest to próg maksymalny, czyli szczęśliwa siódemka. Wydaje się, że większy udział w wysiadywaniu ma jednak samiczka. Młode opuszczają gniazdo w wieku 4 tygodni. Są jeszcze przez krótki czas dokarmiane przez rodziców (do 10 dni), po czym opuszczają swoje rodzinne strony i zaczynają życie na własną rękę.

W związku z tym, iż lęgi zimorodków są tak liczne, by pokarm był rozdzielany sprawiedliwe młode ustawiają się w tunelu jeden za drugim. Ten który dostanie rybę biegnie na koniec kolejki i tak cykl się zamyka. Próbuję to sobie jakoś wyobrazić i przyznam się Wam, że nie mogę wytrzymać ze śmiechu! A karmione są przede wszystkim rybkami odpowiadającymi wielkością do ich wielkości. Tak więc na początku dostają malutki, 1-2 cm narybek, później natomiast  już całkiem sporych rozmiarów 8 cm płocie i ukleje. W zdecydowanej większości główną ofiarą zimorodków są właśnie płocie, rzadziej okonie czy też inne gatunki ryb.

Zimorodek to ptak bardzo terytorialny. Oznacza to, że zaciekle broni swojego odcinka rzeki, zazwyczaj o długości 2-3 km. Oczywiście w odpowiednich warunkach, na terenach zasobnych w pokarm, odległości te mogą być mniejsze, do kilkudziesięciu metrów. Jednak zdarza się to bardzo rzadko.

Lodowy ptak

Jestem Wam jeszcze winien wyjaśnienia tytułu dzisiejszego. F16 tłumaczy się samo, gdyż zimorodki to niezwykle zwinne ptaki o wyjątkowo pięknym, metalicznym ubarwieniu. W locie najbardziej rzuca się w oczy lśniąco błękitny grzbiet i ogon. Skrzydła są natomiast ciemniejsze, zielonkawo-niebieskie. Całość kontrastuje z czerwono pomarańczowym spodem ciała i policzkami. W okresie lęgowym samiec różni się od samiczki tylko całym czarnym dziobem. Samiczka ma dodatkowo czerwonawą nasadę. Z kolei „lodowy ptak” odnosi się do niemieckiej nazwy tego gatunku „Eisvogel”, wskazującej, o czym wspominaliśmy na początku, na częste obserwacje tego gatunku w okresie zimy.

W kolejnej odsłonie… kraska, duch naszych lasów…

Rafał
rafal@erys.pl

Komentarze (1)

Jarek 28.07.2012 13:50:02
Rafał! świetny tekst, a Antkowi baaardzo gratuluję i szczerze zazdroszę wspaniałych fotek. Pozdrawiam! Leśniczy Jarek

Dodaj komentarz

Wpisz swoje imię
Twój komentarz
Wpisz kod z obrazka   
Zdjęcie CAPTCHA Odśwież obrazek

LOGIN

 

Archiwum

2011 (69)
2012 (61)
styczeń (5)
luty (4)
marzec (4)
kwiecień (5)
maj (5)
czerwiec (4)
lipiec (5)
sierpień (4)
wrzesień (5)
październik (8)
listopad (7)
grudzień (5)
2013 (48)
2014 (4)
Kanał RSS - nowy

 
 
Serwisy internetowe Lasów Państwowych wykorzystują pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub wykorzystanie.
Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
Akceptuję politykę prywatności
zamknij