home      PGL PGL Lasy
Państwowe
  blog edukatora          blog leśniczego          skrzydlate myśli     

autor Rafał   data 2012-02-09

Zakochane ptaki. Mistrzowie ceremonii.

Mimo, iż na dworze mróz szczypiący w policzki, to już za chwilkę czeka nas święto, które rozgrzeje wszystkie serca. To oczywiście Walentynki! Dzień zakochanych obchodzimy 14 lutego, a więc praktycznie w środku mroźnej zimy. Co prawda Walentynki mają tyle przeciwników co i zwolenników, jednak moim zdaniem to bardzo dobry dzień, by Ci co bardziej nieśmiali ujawnili swoje zakochane serca i wręczyli wybrance tajemniczy liścik czy słodką czekoladkę, bez obawy, że dostaną po uszach. W końcu Walentynki po to są. A czy potraficie powiedzieć czym jest miłość? Na ten temat napisano już chyba z milion książek i tyleż samo nakręcono filmów. Każda miłość jest inna, rodziców do dzieci, rodzeństwa, jest miłość dojrzała i ta gorąca, którą wyznają sobie zakochane pary. A jaką miłość wyznają sobie ptaki. Czy w świecie zwierząt możemy mówić o miłości? Otóż moi drodzy „Walentowicze”, miłość będzie tematem naszych najbliższych spotkań. Zapraszam zatem do romantycznej lektury.

Skóra, fura i komóra

Nazwa miłosnego święta pochodzi od św. Walentego i dotarła do nas z zachodu Europy, a co niektórzy powiedzą, że z Ameryki. Ja nie uważam, by było coś w tym złego i z pewnym uśmiechem spoglądam na sklepy, ulice i kawiarnie przyozdabiane czerwonymi jak ogień serduszkami i smakołykami. Powiedziałbym, że takie ocieplenie w środku zimy jest nawet wskazane. Nagromadzenie różnego rodzaju czerwonych gadżetów jest wręcz w tym dniu obowiązkowe.

Samce, szczególnie wieczorową porą, przyozdabiają wnętrza swoich domów płatkami róż i czekoladkami. Szykują specjalne, wyszukane dania, podane w równie niezwykły sposób. Oczywiście są pozycje obowiązkowe jak świeczki, nastrojowa, romantyczna muzyka czy dobre wino. To ostatnie tylko dla tych pełnoletnich! Dookoła roztacza się woń perfum tudzież innych kuszących zapachów. A wszystko po to, by spodobać się wybrance swojego serca i przekonać ją, że jesteśmy dobrym kandydatem na męża.

Zadanie łatwe nie jest. W ciągu kilkudziesięciu minut, a jeśli dopisze nam szczęście, kliku godzin, samiec musi wykazać się znajomością większości praktycznych zastosowań. Od architekta wnętrz po kucharza, komika a nawet modela, gdyż wygląd jest równie ważny, przynajmniej na początku nowej znajomości. Wszystko musi być zadbane. Potencjalny kandydat musi również w sposób niezwykle delikatny i ze smakiem podkreślić swoją pozycję i status społeczny. Wszystko po to, by piękna samica miała pewność, że jej wybranek przekaże potomstwu najkorzystniejsze cechy, będzie dobrym ojcem i zagwarantuje jej dzieciom bezpieczeństwo i przetrwanie w miejskiej dżungli.

Czy już wiecie do czego zmierzam w ten nieco przekorny i groteskowy sposób? Moi drodzy romantycy, ten przepis na miłosne gniazdko jest niczym innym jak obraz wyjęty z życia pewnych gatunków ptaków. Aż strach, gdy pomyślimy, że w gruncie rzeczy nas świat jest tak bardzo zbliżony do innych stworzeń, prawda? A przecież wszystkim przyświeca ten sam biologicznie zaprogramowany cel, przetrwanie gatunku a więc wspomniane przekazanie najlepszych cech swojemu potomstwu. Co prawda przysłowiowa „skóra, fura i komóra” w świecie ptaków nie robi żadnego wrażenia ale ptasie samce mają inne sposoby na zwabienie swojej wybranki.

Miłosne gniazdko

Grupą ptaków, która nie ma sobie równych w wyznawaniu miłości są ptaki rajskie z rodziny altanników (Ptilonorhynchidae). To wybitni konstruktorzy w ptasim świecie i zdecydowanie ta zdolność jest ich atutem w miłosnych podbojach. Która pani nie chciałaby mieć przecież za męża osobnika, który sam wybudowałby dom, mało tego, przyozdobił by go w najdrobniejszych detalach. Takie chwalenie się gniazdem odgrywa u wielu gatunków ptaków ważną rolę w zalotach i kojarzeniu się w pary. Altanniki są w tej dziedzinie mistrzami ceremonii.

Przenosimy się do Australii. Gdy u nas śnieg za oknem, tam panuje środek lata. Jednak nie pogoda jest dla nas istotna. Podążamy tropem altannika lśniącego (Ptilonorhynchus violaceus), który właśnie znalazł sobie pewne zaciszne miejsce na dnie tropikalnego lasu. To tam rozgrywa się jeden z najbardziej zdumiewających spektakli ptasiego świata. Dorosły samiec altannika wynajduje sobie w runie leśnym niewielki, odsłonięty placyk. Następnie wznosi na nim ze źdźbeł i gałązek dwa płotki, o wysokości około 30 cm. Pośrodku płotków znajduje się korytarz altanki, który prowadzi zawsze z kierunku północnego na południe. Dzięki temu podczas porannych toków zakochana para nie musi patrzeć na siebie pod słońce. Gdy budowla się rozpadnie, np. podczas ulewnych tropikalnych deszczy, samiec odbudowuje ją starannie, zachowując zawsze ten sam układ i porządek.

Gdy altanka jest już gotowa, altannik przystępuje do prawdziwej sztuki decoupagu, czyli ozdabiania. Ponieważ sam jest w lśniących fioletowo-granatowych barwach, na swój placyk zaczyna znosić wszelkie przedmioty w podobnych kolorach. Układa tam tuziny niebieskich papuzich piór, niebieskie i fioletowe jagody, kwiaty. Korzysta również ze znalezionych, bądź skradzionych rzeczy, wytworzonych ręką człowieka. Niebieskie szkiełka, wstążki do włosów, skrawki papieru a nawet plastikowe kubki, wszystko to znajdzie swoje zastosowanie na scenie altannika. Co ciekawe, gatunek ten, wielkości naszej rodzimej kawki, unika jak ognia koloru czerwonego i zielonego. Najprawdopodobniej kolory te nie podkreślają jego wspaniałego upierzenia, a trzeba dodać, że nawet oczy altannika świecą na niebiesko!

Wszystko co nie pasuje kolorystycznie zostaje przez samca wyniesione poza placyk jego budowli. Altannik to nie tylko doskonały konstruktor. Ptak ten najwidoczniej szkolił się również w sztuce malarstwa, gdyż na sam koniec maluje swoją altankę! To naprawdę zdumiewające zachowanie w ptasim świecie. Odznacza się przy tym sprytem i pomysłowością. Wszędzie, gdzie tylko może pozyskuje niebieski barwnik. Może on pochodzić z miąższu owoców a nawet z węgla drzewnego. Węgiel rozdrabnia dziobem i miesza ze śliną. Następnie rozprowadza go po ścianach altanki za pomocą dzioba, a nawet, jak na prawdziwego malarza przystało, pędzla. To nie żart, niektóre samce nauczyły się wyrabiać pędzle. Rozmiękczają w tym celu korę w dziobie, tak by wyodrębnić włókna, następnie maczają je w przygotowanym wcześniej barwniku. I trzymając w dziobie taki pędzel rozsmarowują niebieską farbę na ściankach altanki.

Gdy wszystko już będzie gotowe światła sceny skierowane zostają przed jedno z wyjść altanki. To miejsce tokowania.

Miłość w rytmie hip-hop

Zaczyna się o świcie. Gdy tylko w zasięgu wzroku naszego dzielnego samca pojawi się wybranka jego serca nasz aktor rozpoczyna przedstawienie. Bierze w dziób jedną z ozdób, które tak precyzyjne poukładał na miejscu tokowania, rozkłada swój piękny ogon, wyciągając przy tym maksymalnie do przodu głowę po czym nagle rzuca się w bok gwałtownymi podskokami. Biegnie kawałek, zamiera na chwilę, wpatrując się w bliżej nie określony cel po czym podskokami rusza z powrotem. Taki popis trwa od kilku sekund do pół godziny. Rozkładając pióra samiec dobrze wie, z jakiego kierunku padają promienie światła, dlatego ustawia się pod takim kątem, by wyglądać w świetle jak najbardziej korzystnie. Jego błękitne oczy nabierają różowego blasku a nasz amant zaczyna wydawać przy tym dźwięki przypominające twardy świergot.

Taniec jest istotnym elementem „miłosnej gry wstępnej” nie tylko wśród altanników. Wspomnijmy nasze roztańczone niczym para kochanków żurawie. Taniec godowy żurawi to połączenie niezwykłych ukłonów, podskoków i przypominających objęcia partnerów obejść z rozpostartymi skrzydłami. Taniec w wykonaniu altanników z pewnością do takiego poetyckiego wizerunku nie pasuje. Bardziej przypomina breakdance tudzież hip hop.

A co się stało z naszym samcem budowniczym? Przecież kto jak kto, ale on naprawdę się napracował. Czy został nagrodzony wdziękami swojej wybranki? O tym przekonacie się w kolejnej odsłonie „Zakochanych ptaków”. A mi pozostaje tylko pozazdrościć takich umiejętności samcom altanników. Myślę, że zarówno ja jak i moi koledzy wypadamy na ich tle po prostu blado.

Rafał
rafal@erys.pl

Ps. Zdjęcia altannika lśniącego jak i pozostałych bohaterów naszego dzisiejszego spotkania znajdziecie np. na stronie fotografa przyrody Tima Lamana: http://timlaman.com/#/photo-galleries/bowerbirds/MM7363-080815-01087. Zachęcam Was do podróży po niezwykle barwnym i ciekawym świecie mistrzów ceremonii.

Czy wiesz, że…

1.      Budowa przez samców gniazd „na pokaz” to bardzo ważny element zalotów u niektórych gatunków, nierzadko decydujący o podbiciu serca wybranki. Również wśród naszych rodzimych gatunków możemy spotkać takie zachowania: samiec muchołówki żałobnej pokazuje wpierw samiczce swoją dziuplę a mały strzyżyk buduje cały szereg gniazd spośród których samiczka wybiera tylko jedno;

2.      Rodzina altanników liczy sobie 18 gatunków i związana jest z lasami Australii oraz Papui Nowej Gwinei. Nazwa altanniki pochodzi od specyficznych konstrukcji budowanych przez samca na tokowisku w celu zwabienia samic;

3.      Altanniki przyozdabiają swoje tokowiska wszystkimi przedmiotami, zgodnymi kolorystycznie z ich artystyczną wizją. Wybudowanie osad ludzkich w pobliżu ich terenów lęgowych spowodowało, że często są to przedmioty należące do człowieka: odłamki szkła, śruby, gwoździe, nożyczki, łyżki, monety itp. Istnieją nawet doniesienia o porwanych kluczykach do samochodów czy biżuterii;

4.      Jedną z największych i najbardziej okazałych budowli wznoszonych przez altanniki jest konstrukcja ogrodnika brunatnego (Amblyornis inornatus). To gigantyczny, wodoszczelny szałas w kształcie stożka zbudowany wokół pnia. Średnica tej konstrukcji wynosi u podstawy prawie półtora metra, przy wysokości 1 m.  Przed szałasem samiec buduje arenę z mchu o gładkiej powierzchni wielkości nawet metra kwadratowego. Układa na niej setki kolorowych kwiatów i owoców, dzieląc je, w zależności od kształtu, na określone grupy (sfotografował to Tim Laman: http://timlaman.photoshelter.com/image/I0000eUMkzTSpZ5k);

5.      Najbarwniejszymi gatunkami z rodziny altanników są pochodzące z Papui Nowej Gwinei złotokryzy: wspaniały i żółtoskrzydły (Sericulus aureus, Sericulus bakeri). Obydwa gatunki, ze względu na piękne barwy zaliczano dawniej do cudowronek, czyli rajskich ptaków. Jednak ze względu na budowanie altanek należą one oczywiście do altanników.

Komentarze (2)

~Merigold 24.08.2012 21:55:23
Conquest of paradise

~Julia 14.03.2015 20:37:29
dno lol

Dodaj komentarz

Wpisz swoje imię
Twój komentarz
Wpisz kod z obrazka   
Zdjęcie CAPTCHA Odśwież obrazek

LOGIN

 

Archiwum

2011 (69)
2012 (61)
styczeń (5)
luty (4)
marzec (4)
kwiecień (5)
maj (5)
czerwiec (4)
lipiec (5)
sierpień (4)
wrzesień (5)
październik (8)
listopad (7)
grudzień (5)
2013 (48)
2014 (4)
Kanał RSS - nowy

 
 
Serwisy internetowe Lasów Państwowych wykorzystują pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub wykorzystanie.
Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
Akceptuję politykę prywatności
zamknij