home      PGL PGL Lasy
Państwowe
  blog edukatora          blog leśniczego          skrzydlate myśli     

autor Rafał   data 2011-04-22

Wielkanocna niespodzianka

W tym roku mój zając ma długi ogon, małe oczka i jest prześliczny. Na dodatek potrafi latać! :)

A zaczęło się tak.

W zeszły weekend pojechałem na ogród. Gdy otwierałem bramę usłyszałem charakterystyczne miękkie sik sik sik. Uśmiechnąłem się, gdyż jak co roku przez moją działkę przelatują raniuszki. I rzeczywiście na krzaczku obok bramy zauważyłem tego cudownego ptaszka.

Raniuszki to niezwykle towarzyskie istotki, nigdy nie latają same, na przelotach, które przypadają na przełom marca/kwietnia i koniec października spotyka się spore stadka, liczące nawet do kilkudziesięciu osobników. Chwilę poczekałem i rzeczywiście, zaraz pojawił się drugi osobnik. Mam do nich niezwykły sentyment. Powiem Wam w sekrecie, że gdybym miał wybierać najsłodszego, najpiękniejszego, najdelikatniejszego ptaszka, z naszych rodzimych gatunków wybór padłby nie inaczej - na raniuszka. Nie wiem czy to przez ten malutki dzióbek i oczka czarne jak węgielki, na białej zadziornej główce. Czy przez bardzo długi ogon, mierzący ponad połowę długości ciała, który przy tak małym ptaszku (15 cm), nadaje mu lekkości i wdzięku. I jeszcze ta urokliwa polska nazwa, która kojarzy się Jutrzenką, pierwszymi promieniami słońca o poranku. W każdym razie można powiedzieć, że w raniuszku to ja jestem zakochany.

Ale za dużo tych naj… pora wrócić do historii. Zatem była parka, jak sądziłem. Zazwyczaj nigdy się u mnie nie zatrzymywały na dłużej. Tak też pomyślałem i tym razem. A ponieważ nie miałem nawet aparatu więc pokręciłem się, popatrzyłem na moich pupili i poszedłem do prac ogrodowych.

A było co robić, przygotować grządki na ogórki, pomidory, dynie i innego typu warzywa. I kiedy tak przekopywałem ziemię coś mnie tchnęło. Zaraz zaraz, pomyślałem, mamy już prawie maj, raniuszki już dawno powinny budować swoje niezwykłe gniazdo. Jak to się stało, że jeszcze koczują?

W przerwie nazwijmy ją wypoczynkowej, między jedną grządką a drugą, postanowiłem zbadać sprawę. Zaczaiłem się przy bramie i zacząłem badać świerki, które rosły przy wejściu. Nie minęła nawet minutka gdy przyleciał samiec. Szybko się wycofałem i z niecierpliwością czekałem na rozwój wypadków. Nie mogłem uwierzyć w to co widziałem. Ptaszek chwile się wahał, ale widocznie doszedł do wniosku, że nie stanowię dla niego zagrożenia i podleciał pod gałązkę świerka. Zawisł w powietrzu niczym koliber po czym zapikował, tylko, że z dołu do góry, w gąszcz świerkowych gałązek. Po chwili wyleciał z nich nie jeden… dwa raniuszki!

Tam mają gniazdo, dotarło do mnie w jednej chwili. Tu, u mnie, na ogrodzie, w gałązce świerkowej nad bramą wjazdową, przy ruchliwej ulicy, gdzie wciąż się kręcimy, po prostu niemożliwe…

Odczekałem chwilę, by ptaki wyfrunęły, widocznie dopiero były w trakcie budowania gniazda. Jest to też moment najbardziej niebezpieczny, przepłoszenie ich mogło skutkować opuszczeniem gniazda. Nie mogłem na to pozwolić. Z drugiej strony przecież co chwilę ktoś tu przechodził… dlaczego wybrały takie miejsce. To zupełnie nie w stylu raniuszka, który preferuje brzegi olsów czy łęgów, zadrzewienia większe niż 10 ha, a gniazdo buduje wysoko w koronach drzew. Tymczasem zaraz zamierzałem zajrzeć w gałązki zwisające tuż nad moją głową. Czy to możliwe?

Gdy byłem pewien, że ptaki są już daleko rozchyliłem gałęzie. Moim oczom ukazała się jedna z najbardziej niezwykłych ptasich budowli – gniazdo raniuszka. Jego konstrukcja jest bardziej złożona niż gniazdo remiza. To taka olbrzymia, jak na te małe ptaszki, zlepiona bryła, przeważnie owalna o wymiarach średnio 20 cm na 12 cm. Cała ulepiona jest z mchu, porostów, kawałków kory, i oprzędów owadzich. To bardzo militarna budowla, rewelacyjne zamaskowana, dodatkowo skryta w gąszczu gałęzi. Wejście do niej znajduje się z boku.

Ale to nie wszystko, prawdziwy sekret skrywa jej wnętrze. Jak podaje mój ulubiony autor i niezwykłej klasy ptasi specjalista, Andrzej Kruszewicz, „ktoś kiedyś naliczył w gnieździe raniuszka około 2 tysięcy piórek”. To chyba najbardziej puchowa wyściółka, którą kiedykolwiek widziałem. Myślę, że z powodzeniem może się równać z naszą pierzyną! Po prostu niezwykłe. Ale dziwić też nie może, że te malutkie ptaszki o wadze ledwo 10 gramowej budują tak misterne i staranne gniazdo aż 3 tygodnie. A waga takiego M1 dochodzi nawet do 40 gramów, czyli wielokrotnie przewyższa wagę właścicieli.

Nie wiedziałem co powiedzieć, byłem zafascynowany ale i zły, że nie mam aparatu. Zawsze, gdy coś dzieje się  niezwykłego akurat brakuje sprzętu, też tak macie? Ja już kolejny raz potwierdzam tę zasadę. Gdy idę obładowany, przygotowany na wszystko, nie dzieje się absolutnie nic. Gdy tylko aparat zostawiam w domu, trafiam na coś unikalnego :) Taki już los przyrodnika. No dobrze, skoro raniuszki budują to znaczy, że nic straconego.

W środę po pracy byłem już przygotowany, pojechałem ze sprzętem i udało mi się sfotografować te cudowne ptaki. Móc obserwować je z tak bliska to niezwykłe przeżycie. Parka cały czas znosiła piórka do wyściółki. Widząc, jak ich malutkie dzióbki wypchane są po brzegi pęczkami piór zastanawiałem się czy coś dla tych ruchliwych inżynierów jest niewykonalne? Przypomniałem sobie, że w końcowej fazie budowy tylko samiec dostarcza materiały, samica przebywa już w środku lokum. Lęgi raniuszków zaczynają się w połowie kwietnia, zatem wszystko ułożyło się w logiczną całość. Tylko czekać aż samiczka złoży wielkanocne jajka, a składa ich bardzo wiele, nawet więcej niż modraszka – do 16!

Pamiętacie jak wspomniałem, że to niezwykle towarzyski ptaszek. Ciekawym zjawiskiem w lęgach raniuszków są piastunowie – to ptaki bez pary, które przyłączają się do par lęgowych i pomagają im w wychowywaniu młodych. Często tak czynią również ptaki młode. Może Was również zdziwić fakt, że życie rodzinne raniuszków nadal jest jednak bardzo słabo poznane. Może już niedługo uda mi się przed Wami odkryć jakieś sekrety tajemniczej pary z mieszkania „nad bramą”? Kto wie, śledźcie uważnie losy Skrzydlatych Myśli i piszcie zawsze, o każdej porze dnia i nocy na rafal@erys.pl :)

Tymczasem życzę Wam na Święta przede wszystkim wspaniałej pogody ducha i wypoczynku na łonie natury przy śpiewie, jakby mogło być inaczej…ptaków! :)

Darz Bór!

Rafał


Komentarze (0)

Dodaj komentarz

Wpisz swoje imię
Twój komentarz
Wpisz kod z obrazka   
Zdjęcie CAPTCHA Odśwież obrazek

LOGIN

 

Archiwum

2011 (69)
styczeń (10)
luty (6)
marzec (9)
kwiecień (5)
maj (8)
czerwiec (6)
lipiec (6)
sierpień (4)
wrzesień (5)
październik (4)
listopad (4)
grudzień (2)
2012 (61)
2013 (48)
2014 (4)
Kanał RSS - nowy

 
 
Serwisy internetowe Lasów Państwowych wykorzystują pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub wykorzystanie.
Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
Akceptuję politykę prywatności
zamknij